4
PAŹ
2009
Indukcja na całego
Indukcja według Wikipedii to, jak czytam, wprowadzenie w jakiś stan, wzbudzenie jakiegoś zjawiska. Nie znam się na tym do końca. Zakup płyty indukcyjnej zdecydowanie jednak pewne zjawiska wzbudza. Należą do nich między innymi:
- małe uszczypliwości w sklepie ze sprzętem AGD ze strony partnera życiowego, który uważa, że potrafi lepiej wybrać płytę do naszej kuchni (choć miewa problem z zagotowaniem torebki ryżu)
- poddenerwowanie sprzedawcy, który stara się doradzić najlepiej jak umie, ale nawet posługując się językiem przedszkolaków, napotyka na mur niezrozumienia (podejrzewam, że z naszego powodu mógł wczoraj złożyć wypowiedzenie)
- histeryczny headhunting specjalisty, który płytę tanio zamontuje i totalna utrata zaufania do każdej osoby, której dane kontaktowe znajdują się na wizytówce wręczanej Wam w sklepie.
Mimo to udało się wybrać. Płyta indukcyjna podłączana do gniazdka elektrycznego pozwala wykasować z telefonu każdy numer zapisany pod hasłem elektryk. Tę podłączyłam samodzielnie, wykorzystując cichy moment z Marcinem. Jest zasilana napięciem 230 V, czyli oszczędna. Gotuje szybciej niż płyta gazowa. Posiada tak zwany wskaźnik ciepła resztkowego, czyli po zdjęciu naczynia z płyty pojawia się informacja, że płyta jest jeszcze gorąca. Wreszcie - wyposażono ją w blokadę włączania przez dzieci i biorąc pod uwagę umiejętności mojego męża, ta funkcja przyda się u nas najbardziej :P.

Brak Komentujących Ten Wpis
Zostaw Swój Komentarz Poniżej